Zanim uderzysz psa.

Zrozum swojego psa. Przeczytaj fragment książki Jean Donaldson „The Culture Clash”:

„Wyobraźmy sobie, że żyjemy na planecie, na której dominującym gatunkiem są istoty zwane gorn, a ludzie są ich zwierzętami domowymi. Gorni komunikują się ze sobą za pomocą telepatii, ruchów gałek ocznych i dziwnych pisków, których ludzie nie są wstanie ani zrozumieć, ani się nauczyć, bo ich mózgi nie są tak rozwinięte. Mogą jedynie kojarzyć jakiś pisk z konkretną czynnością, jeśli połączenie to jest wystarczająco często powtarzane. Gorni i ludzie tworzą trwałe więzi, lecz w świecie gornów jest wiele zasad, których ludzie nie rozumieją, ale muszą się ich nauczyć, mając bardzo mało informacji i zazwyczaj wiele ryzykując.

Wyobraź sobie, że jesteś takim szczęśliwym człowiekiem żyjącym z gornami w ich domu. Wielu innych ludzi ma mniej szczęścia, żyją bowiem przywiązani łańcuchami do swoich malusieńkich domków lub zamknięci w różnej wielkości zagrodach. Są tak spragnieni kontaktów socjalnych, że kompletnie nie kontrolują swoich emocji, gdy gorn się do nich zbliża. A to z kolei sprawia, że w przekonaniu gornów, nie nadają się na ludzi domowych. W domu, który dzielisz z gornami, jest pełno dużych porcelanowych zbiorników ze spłuczkami. Za każdym razem, gdy próbujesz wysiusiać się do któregoś z nich, najbliżej znajdujący się gorn atakuje cię. Uczysz się, aby korzystać z toalety tylko wtedy, gdy nie ma w pobliżu gornów. Czasami, gdy wracają do domu, chwytają cię za głowę i wciskają ją do toalety, bez żadnego jasnego powodu. Nienawidzisz tego, więc gdy przychodzą do domu, przymilasz się do nich, by odsunąć od siebie tę groźbę, ale oni postrzegają to jako dowód twojej winy.

Jesteś karany także za oglądanie filmów wideo, czytanie pewnych książek, rozmawianie z innymi ludźmi, jedzenie pizzy oraz pisanie listów, gdyż gorni uważają te zachowania za naganne. By nie zwariować, czekasz aż wyjdą, żeby próbować robić to, czego pragniesz. Lecz póki są obecni, siedzisz cicho i patrzysz przed siebie. Gorni zauważają twoje dobre zachowanie i są przekonani, że te wszystkie „przestępstwa” popełniasz dlatego, że nie znosisz być pozostawiany sam. Wychodzą więc z tobą na spacer kilka razy dziennie i zostawiają ci krzyżówki. Nigdy ich nie rozwiązywałeś, bo nienawidzisz krzyżówek. Wtedy gorni myślą, że ignorujesz ich z zemsty. Mimo wszystko lubisz ich, bo są dla ciebie mili. Ale gdy uśmiechasz się do nich, karzą cię za to. Jeśli zaczynasz przepraszać, znów cię karzą. Innego człowieka nie widziałeś od czasu gdy byłeś małym dzieckiem. Jedynie widujesz ich czasem na ulicy. Jesteś wówczas zaciekawiony, podekscytowany, czasem przestraszony i naprawdę nie wiesz jak się zachować. Więc gorn z którym mieszkasz trzyma cię z dala od innych ludzi i twoje zdolności socjalne nie mają szans, by się rozwinąć. W końcu zostajesz zaprowadzony na tresurę. Większość szkolenia polega na tym, że odcina ci się na chwilę dopływ powietrza do płuc za pomocą metalowego łańcucha na szyi. Oni są pewni, że ty rozumiesz ich piski i telepatyczne komendy, bo czasem zdarzy ci się wykonać coś dobrze. Ale ty tylko zgadujesz. Nie znosisz szkolenia. Ciągle jesteś zestresowany. Pewnego dnia widzisz zbliżającego się do ciebie gorna z kolczatką w ręku. Boli cię szyja, masz już dość tego ciągłego przymuszania. Próbujesz poprosić go, aby dał ci już spokój i poszedł sobie. Ale gorni cię nie rozumieją i są zszokowani tym, niczym – ich zdaniem – nie sprowokowanym, agresywnym zachowaniem. A przecież sądzili, że masz dobry temperament.

Zostajesz ulokowany w samochodzie. Oglądasz przez szybę migający, atrakcyjny krajobraz i zastanawiasz się dokąd jedziesz. Samochód zatrzymuje się, a ty zostajesz zaprowadzony do budynku śmierdzącego ludzkim potem i odchodami. Wszędzie są małe klatki z ludźmi. Niektórzy są zdenerwowani, inni przygnębieni, większość przygląda się temu co się dzieje na zewnątrz. Twój gorn, z którym byłeś całe swoje życie, oddaje cię obcemu gornowi, a ten zaciąga cię do innego pomieszczenia. Jesteś przerażony, krzyczysz do swoich gornów, by ci pomogli. Oni odwracają się i wychodzą. Dostajesz śmiertelny zastrzyk. Jest to, w końcu, humanitarny sposób..."

darekszelest@zoopsy.nazwa.pl